BOGUSŁAW KACZYŃSKI

strona oficjalna

autoportret

aktualności

książki

powiedzieli

galeria

wywiady

sklep

kontakt

baner-glowny1

Aktualności: 

Ostatnie pożegnanie Bogusława Kaczyńskiego odbędzie się w czwartek (28.01.16r.) o godz. 14:40 

Cmentarz Powązkowski w Warszawie  Kościół św. Karola Boromeusza w Warszawie!


Warszawa, dn. 22.12.2015

Szanowni Państwo,

Z okazji najbardziej wzruszających i osobistych w rodzinnym nastroju Świąt Bożego Narodzenia życzę Państwu zdrowia, szczęścia i wszelkiej pomyślności.
Chociaż tegoroczne Święta nie przypominają tych pełnych śniegu z czasów mojej młodości, będę wspominał tamte niezapomniane chwile, dom rodzinny, ustrojoną choinkę i pierwszą gwiazdkę na niebie, tak oczekiwaną, która zapowiadała rozpoczęcie wieczoru wigilijnego.
Proszę mi wierzyć, że można żyć wspomnieniami jeśli są one prawdziwe, szczere i wypełnione miłością rodzicielską.
Wszystkiego najlepszego.

Bogusław Kaczyński


Warszawa, dn. 19.11.2015

Szanowni Państwo,

Jestem znów niezwykle uradowany z powodu bezwzględnego zwycięstwa PiS-u, partii opozycyjnej, która była przez osiem lat na każdym kroku szykanowana i ośmieszana przez rządzących. Serdecznie gratuluję Pani Premier Beacie Szydło, wszystkim ministrom i oczywiście Panu Prezesowi Prawa i Sprawiedliwości Jarosławowi Kaczyńskiemu, wielkiemu strategowi, wizjonerowi i wielkiemu mężowi stanu. Cieszę się, że do końca nie dał się sprowokować byłej Premier Kopacz i ludziom tak gwałtownie tracącym bezwzględną władzę.
Do historii światowego parlamentaryzmu przeszły już słowa odchodzącej Premier, która ośmieliła się nazwać Prezydenta RP człowiekiem sterowanym przez pilota z tylnego siedzenia. W histerycznym uniesieniu krzyczała na nowy rząd i Premiera zanim zaczęli urzędować i zagroziła bezwzględną walką oraz wygłosiła monolog na miarę Kasandry.. Proszę nie straszyć, bo my się Pani słów nie boimy.
Nie słyszałem na kuli ziemskiej, aby ustępujący premier mógł tak zwymyślać nową władzę. To powiedzenie zapamiętamy na całe życie.
Pozdrawiam Państwa serdecznie i proszę pamiętać o konieczności troskliwej opieki nad więdnącą wysoką kulturą polską.

Bogusław Kaczyński


Warszawa, dn. 05.11.2015

Szanowni Państwo,

Kilka dni temu moja urocza koleżanka radiowo-telewizyjna – Maria Szabłowska zapowiedziała na antenie Polskiego Radia Program I, że w Karolinie, czyli podwarszawskiej siedzibie Mazowsza odbędzie się jubileusz 65-lecia „Zespołu Folklorystycznego Mazowsze”. Otóż pragnę jako starszy kolega zwrócić Ci Marysiu uwagę: Mazowsze nie jest folklorystycznym zespołem, tak jak Chopin nie jest ludowym kompozytorem. Jest zjawiskiem artystycznym jakiego nigdy przedtem nie stworzono w polskiej ani światowej kulturze. Wymyślił je i odpowiednią muzyką opatrzył znakomity kompozytor Tadeusz Sygietyński, wychowanek samego Arnolda Schönberga w Berlinie. Szkoda, że jego liczne utwory nie są wykonywane przez nasze orkiestry symfoniczne, ale to kiedyś nastąpi. 
Jubileusz Mazowsza przebiega w tym roku więcej niż skromnie, a nawet wstydliwie. Natomiast inauguracja 65 lat temu była niezwykle uroczysta. Odbywała się w Sali Teatru Polskiego, na której zasiadła elita polityczna ówczesnej Polski oraz najwybitniejsi przedstawiciele naszej kultury i spragniona dawnej tradycji publiczność. Kiedy na scenę ze wszystkich stron wkroczył korowód pięknych dziewcząt i chłopców w barwnych kostiumach z pieśnią i tańcem, na widowni wybuchło wzruszenie i łzy. Po koncercie wielki reżyser Leon Schiller powiedział: „Mimo chmur i żywiołów, Słońce Polski…”, a nazajutrz pisał: „Szlachetna stylizacja: urzekające cechy polskiego tańca i pieśni ludowej: ich dziarskość, humor, zadumę i poetycki czar, którymi tchną Mazurki Chopina i Ballady Mickiewicza”. A potem były kwiaty, kwiaty, owacje i podziękowania. Mazowsze rozpoczynało swą światową karierę. Niewiele lat później ster kierowania Mazowszem przejęła najbliższa współpracownica twórcy i towarzyszka życia – Mira Zimińska, która kierowała zespołem swą żelazną ręką przez więcej niż 50 lat, aż do śmierci. Zespół pod jej wodzą okrążył wielokrotnie glob ziemski i nazywany był na świecie największym ambasadorem kultury polskiej. Entuzjazm tłumów bez względu na szerokość geograficzną był niesłychany i podnosił prestiż naszego kraju w oczach licznych cudzoziemców. Tak było w czasach, kiedy mecenat nad Mazowszem sprawowało Ministerstwo Kultury. Ubolewać należy, że po transformacji pozbawiono Zespół statusu instytucji narodowej i oddano pod zarząd nieczułego na problemy tak subtelnej materii samorządu. Na skutki nie trzeba było długo czekać. Ilość członków Zespołu zmniejszono, drastycznie ograniczono dotacje i niefortunni dyrektorzy zaczęli osłabiony artystycznie Zespół kierować na imprezy jak i dożynki regionalne lub imieniny , urodziny działaczy PSL-u. Zapomniano, że zadaniem Zespołu było ukazywanie polskim dzieciom, młodzieży i nam dorosłym narodowego piękna, a światu korzeni muzyki Chopina i barw naszego kraju. Mazowsze propagowało także Polskę i jej osiągnięcia, także w sferze wyjątkowej kultury. 
Wstyd, wstyd. Mimo wszystko ratujmy ostatki. A z okazji skromnego jubileuszu życzę Mazowszu łaskawego losu.
Głosy prasy:
Pekin - „Bukiet najpiękniejszych kwiatów z polskich łąk i pól. Zachwycające.”
Szwajcaria – „ Jeśli takie jest oblicze Polski, to niech żyje Polska.”
Paryż – „Najpiękniejsze stroje na świecie. Brak słów pochwały dla Miry Zimińskiej-Sygietyńskiej.”
Ottawa – „Zespół jest oczarowaniem dla oczu i uszu, jest przykładem tego, co może zrobić kraj dla propagowania swojej muzyki, swoich pieśni, swojej tradycji. Jeśli Francuzi mają swoją kuchnię, Japończycy technikę, Anglicy królową, a mieszkańcy Quebecu nawet mają swoją kolej, Polacy mają swoje Mazowsze.”
Rzym – „Otworzyli przed nami pełną encyklopedię polskiej kultury. To wspaniałe, żywe muzeum narodowego dziedzictwa.”
Nowy Jork – „Jeśli Polska jest tak piękna jak ten „Ptaszek” – kocham Cię Polsko!”

Bogusław Kaczyński


Warszawa, dn. 23.10.2015

Szanowni Państwo,

Konkurs dobiegł końca, zakończyło się największe wydarzenie muzyczne w Polsce o randze międzynarodowej. Jeszcze tylko powtórzenie koncertu laureatów i już XVII Międzynarodowy Konkurs Pianistyczny im. Fryderyka Chopina przechodzi do historii. A był to turniej pianistyczny utrzymany na bardzo wysokim poziomie artystycznym. Wyobrażam sobie jak trudne zadanie miało międzynarodowe jury. Laureatami zostali najlepsi z najlepszych, ale wielu świetnych musiało się zadowolić wyróżnieniami. Żałuję bardzo , że wśród zwycięzców nie pojawił się na czwartym lub piątym miejscu młodziutki Polak Szymon Nehring, ale to być może moje patriotyczne sugestie i tęsknoty. Przyjdzie zatem czekać pięć lat z nadzieją, że naszym rodakom powiedzie się lepiej.
Koncert laureatów uświetniła swą obecnością prezydencka para, Pani Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Prezes Polskiego Radia, Dyrektor kanału Kultura oraz międzynarodowa i polska publiczność.
Miejmy nadzieję, że po tegorocznym Konkursie nie ucichnie muzyka Chopina na antenie radia i telewizji, i że nie pozostanie nam w naszej świadomości tylko pomnik w Łazienkach i lotnisko Okęcie.
Pozdrawiam serdecznie.

Bogusław Kaczyński


Warszawa, dn. 19.10.2015

Szanowni Państwo,

Z wielkim zainteresowaniem wysłuchałem w Programie I Polskiego Radia audycji przygotowanej przez redakcję katolicką. Tematem jej było sprowadzenie do Warszawy serca Chopina i jego dalsze losy. Audycja była niezwykle ciekawa i bardzo obszerna. Nigdy nie słyszałem ani nie czytałem większego i bardziej wyczerpującego materiału na ten temat. Szkoda, że emitowano ją na antenie przed godzina 9 rano. Tej arcyciekawej audycji, wykorzystującej materiały dźwiękowe powinni wysłuchać wszyscy. Tyle było przywołanych faktów, zawirowań wokół całej sprawy. Dowiedziałem się, że kiedy do zbombardowanej Warszawy przywieziono cudem ocalone z pożogi wojennej serce Chopina, odbierał je osobiście otoczony świtą ówczesnych dostojników Bolesław Bierut. Kiedy na rogatki Warszawy wkroczyli czołowi przedstawiciele polskiej kultury z mahoniową skrzyneczką, Bierut ukląkł i dopiero wziął do ręki szczególną dla Polaków relikwię. Mam nadzieję, że ta arcyciekawa audycja będzie na antenie Polskiego Radia wielokrotnie powtarzana.
Od wczoraj trwają przesłuchania IV etapu Konkursu Chopinowskiego. Finaliści grają z orkiestrą Filharmonii Narodowej jeden z koncertów Chopina. Życzmy im powodzenia!
Pozdrawiam Państwa.

Bogusław Kaczyński


Warszawa, dn. 14.10.2015

Szanowni Państwo,

Wczoraj mieliśmy dzień wolny od przesłuchań Konkursu Chopinowskiego. W związku z tym w Programie I Polskiego Radia mogłem wysłuchać audycję poświęconą kondycji kultury polskiej i jej finansowaniu. Niestety był to całkowicie stracony czas, gdyż w rozmowie o tych niezwykle ważnych i poważnych problemach wzięli udział w większości przypadków politycy reprezentujący poszczególne partie. Dyskusja więc była nudna i jałowa, a argumenty jakimi się posługiwano nie miały wiele wspólnego z naszymi codziennymi troskami i kłopotami. Wypowiadali się ludzie, którzy znają kulturę powierzchownie, nie mieli z nią kontaktu od podstaw, od korzeni. Mówiono przeważnie o osiągnięciach, podkreślano, że tu i tam zbudowano dzięki pomocy Unii Europejskiej nowy gmach. Nie zająknięto się nawet o sytuacji twórców kultury i artystów na co dzień ją tworzących. Nie wspomniano nawet o niedawnym „marszu dziadów kultury”, w którym uczestniczyli pracownicy Muzeum Narodowego w Warszawie i wielu tego typu zasłużonych placówek. Czas antenowy zakończył tę rozmowę i jak zwykle zostaliśmy z niczym.
Czekajmy na lepsze czasy!

Bogusław Kaczyński


Warszawa, dn. 10.10.2015

Szanowni Państwo,

Dzisiaj przed południem rozpoczął się II etap Międzynarodowego Konkursu im. Fryderyka Chopina. I etap, w którym wystąpiło 78 pianistów z 25 krajów świata zaprezentowało najczęściej wysoki, profesjonalny poziom artystyczny. Dlatego międzynarodowe jury zdecydowało się dopuścić do II etapu zamiast regulaminem określonych 40 pianistów, aż 43. Rozpoczęły się zmagania konkursowe na wykonaniu bardziej skomplikowanego pod względem muzycznym repertuaru. Zobaczymy, którzy młodzi pianiści zakwalifikują się do III etapu, który jest jeszcze z wielu powodów wykonawczych trudniejszy. 
Konkursowi towarzyszy gorąca atmosfera publiczności, która po brzegi wypełnia salę koncertową i gorąco oklaskuje wykonawców. Widzowie, którzy przyjechali z wielu krajów świata mają już swoich faworytów i szczególnie owacyjnie dopingują ich do dalszej pianistycznej rywalizacji. 
Ciągle jedynym zmartwieniem naszej publiczności jest udział tak dużej ilości azjatyckich kandydatów: Chińczyków, Japończyków i Koreańczyków. Pamiętam, jak przed laty, po zakończeniu transmisji telewizyjnej przed Filharmonią otoczyła mnie grupa melomanów, którzy w jakiejś ekstazie mówili: „Panie Bogusławie proszę coś zrobić. To niemożliwe aby Chińczycy zdominowali konkurs chopinowski. Przecież Chopin to nasz kompozytor”. Mówiłem im na to - Cieszmy się, że potrafią tak pięknie grać muzykę Chopina, bo Chopin jest nie tylko nasz ale jednym z największych geniuszy muzycznych światowej kultury.
Cieszmy się, że mamy w Warszawie tak wielkie święto muzyczne i możemy nim zadziwiać świat.
Pozdrawiam w te coraz chłodniejsze dni i trzymajmy palce za powodzenie młodych ludzi, bez względu na to jakiej są narodowości.

Bogusław Kaczyński


Warszawa, dn. 18.09.2015

Szanowni Państwo,

Dzienniki i magazyny informacyjne w ostatnim czasie zostały zdominowane przez odbywający się w Gdyni Festiwal Filmów Fabularnych. Nadano tej imprezie taki rozgłos, że sądzić można, iż staje się filią Oskarów w Hollywood. Tym co mnie ucieszyło było przyznanie Jerzemu Antczakowi nagrody za „Noce i dnie”, które uznano za najlepszy film czterdziestolecia. Zupełnie słusznie. Od niepamiętnych czasów twierdziłem w radiu, telewizji i prasie, że taką właśnie nagrodę powinien otrzymać ten wybitny twórca polskiego teatru telewizyjnego i filmów. Brawo! Lepiej późno niż wcale.
Tymczasem milowymi krokami zbliża się październikowa data rozpoczęcia XVII Konkursu Chopinowskiego. Dla większości Polaków jest to największa impreza kulturalna w naszym kraju, która trwa od 1927 roku i przyciąga artystów i publiczność z całego świata. Warszawa do dzisiaj niestety nie doczekała się wielkiej sali koncertowej więc większość Japończyków, Chińczyków, Brazylijczyków musi zadowolić się nadzieją, że swoje piękne plany zrealizują w następnych latach. Tymczasem w Polsce dotychczas o konkursie nic się nie mówi. Ostatnio oglądałem w telewizji rozmowę o graniu Chopina na jazzowo. Widzę, że i w tę świętą dla Polaków dziedzinę coraz agresywniej wkracza powszechnie panoszący się show-biznes. Ale nie traćmy nadziei, ona umiera ostatnia.
Pozdrawiam coraz bardziej jesiennie.

Bogusław Kaczyński


Warszawa, dn. 09.09.2015

Szanowni Państwo,

Przeżywam dzisiaj prawdziwy dzień triumfu. W dziennikach radiowych i telewizyjnych podano, że Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego Pani prof. Małgorzata Omilanowska ogłosiła, że tak wielce zasłużony dla naszej kultury Państwowy Instytut Wydawniczy otrzyma status Narodowej Instytucji Kultury. Brawo! Warto było walczyć o uratowanie tej ważnej instytucji. Dziękujemy!
Proszę również Panią Minister o zwrócenie szczególnej uwagi na upadek kultury słowa wśród dziennikarzy radia i telewizji. W ostatnich latach ci młodzi ludzie pozbawieni opieki merytorycznej prezentują zazwyczaj pustkę intelektualną, fatalna dykcję i niechlujstwo w posługiwaniu się językiem polskim. Poza tym zupełnie wyeliminowano z ramówki nie tylko programy muzyczne ale jakiekolwiek informacje o naszych sukcesach na świecie i w Polsce. A jest ich niemało. Muzyką nazywa się rozrywkę, popkulturę i show-biznes. Prawo obywatelstwa zdobyły sobie parady amatorów i dyletantów, o których prowadzący mówią, że mają niezwykłe, wręcz światowe talenty.
Jeśli nie powstrzymamy tej fali bylejakości i ignorancji, nie będziemy mogli nawet marzyć o wychowaniu w tradycji europejskiej najmłodszej generacji. A przecież Kanclerz Jan Zamoyski powiedział – „Takie będą Rzeczypospolite jakie ich młodzieży chowanie”. Nie bagatelizujmy tych słów tylko weźmy je sobie do serca. Oby nie było za późno!
Pozdrawiam.

Bogusław Kaczyński


Warszawa, dn. 03.09.2015

Szanowni Państwo,

Kampania wyborcza rozpoczęła się już na dobre. Partie walczą ze sobą na śmierć i życie, bo jest też o co. Wypada na razie stanąć z boku i przyglądać się rozwojowi sytuacji oraz sporządzić listy nienawistnych lub tylko stronniczych polityków, dziennikarzy i profesorów wyższych uczelni (na szczęście niektórych).
Nadszedł czas aby znów zająć się kulturą. Wielką otuchą było ostatnio obejrzenie trzech znakomitych spektakli operowych.
Pierwszy z nich to „Hrabia Ory” Rossiniego. Tę nieczęsto ostatnio grywaną operę komiczną pokazano w znakomitym wykonaniu gwiazd i zespołu Metropolitan Opera w Nowym Jorku. Wśród grona naprawdę znakomitych wykonawców pojawili się tacy mistrzowie jak Juan Diego Florez (Hrabia Ory) oraz Diana Damrau (Hrabina Adele). Była to naprawdę muzyczna i sceniczna wycinanka z morskiej pianki, wywołująca co rusz salwy śmiechu na widowni. Brawo!
Drugi spektakl to skomponowana do tekstu Szekspira ciągle jeszcze młodzieńcza opera „Makbet”. Wykonawcami byli artyści Covent Garden Opera w Londynie. Znakomity muzyczny dramat ze wspaniałymi kostiumami i inscenizacją. Prawdziwe zdumienie budził dramatyzm i potężny głos nieznanego mi dotąd barytona Simona Keenlyside (Makbet) oraz Ludmiły Monastryrskiej (Lady Makbet). Znakomitym zespołem chóralnym dyrygował Antonio Pappano. Mocne wrażenie i duże przeżycie artystyczne.
Trzecim spektaklem był balet Czajkowskiego „Jezioro łabędzie” w wykonaniu gwiazd i zespołu Teatru Bolszoj w Moskwie. Była to wersja baletu opracowana przez Jurija Grigorowicza. Piękne, baśniowe wręcz kostiumy i znakomita reżyseria spektaklu spowodowały, że po jego zakończeniu należało wstać i krzyknąć – „Proszę państwa kapelusze z głów!”
A więc ogrom wrażeń artystycznych, których i Państwu życzę.
Pozdrawiam.

Bogusław Kaczyński


Warszawa, dn. 01.09.2015

Szanowni Państwo,

Dziękuję za Państwa reakcję. Cieszy mnie, że tak wielu internautów żyje problemami WIELKIEJ KULTURY.
Ostatnio dotarła do mnie wiadomość o przystąpieniu do likwidacji przez rząd wielce zasłużonej oficyny Państwowy Instytut Wydawniczy. Przysłano więc likwidatora, który ma sprzedać majątek firmy, jego archiwa i prawa autorskie oraz piękną tradycję. Smutek oraz brak zrozumienia dla roli i pozycji kultury w Polsce. W Polskim Radiu odbyła się dyskusja prowadzona przez wielce światłą redaktor Małgorzatę Kownacką, do której zaproszono panów: likwidatora, dotychczasowego Dyrektora PIW-u Rafała Skąpskiego, a także Grzegorza Gaudena – Dyrektora Instytutu Książki, do którego należy obrona czytelnictwa oraz funkcjonowania instytucji wydawniczych. Dyskusja była dość jałowa. Dyrektor Gauden, ku mojemu przerażeniu zachowywał się jak zastępca likwidatora. Jedynie Rafał Skąpski, któremu najwyraźniej na sercu leży los polskiego czytelnictwa i rozkwitu polskiej kultury, odpierał ataki i mówił, że państwo polskie jest bardziej zadłużone od PIW-u, a nikt go nie likwiduje. Ale nikt nie słuchał Dyrektora, tylko każdy z własną opinią wrócił do swojego gabinetu. Powiało zgrozą. Biedna polska kultura budowana przez naszych poprzedników w tak wielkim trudzie.
Pozdrawiam Państwa.

Bogusław Kaczyński


Warszawa, dn. 24.08.2015

Szanowni Państwo,

Dziękuję za ogromne zainteresowanie smutnym losem ginącej i coraz bardziej podlegającej rządowym restrykcjom kultury narodowej i światowej. MUZYKA znikła zupełnie ze środków masowego przekazu, a jej miejsce zajął panoszący się i bogaty show-biznes. Tym co najbardziej martwi, to powszechne nazywanie MUZYKĄ najczęściej amatorskich wypocin. Za sprawą edukacji kulturalnej najmłodszych wyrosło nam kilka pokoleń ludzi głuchych i niewrażliwych na przemijające piękno MUZYKI.
Apeluję więc do wszystkich ludzi dobrej woli, aby zmienili swoje podejście do edukacji, bo kiedyś, patrząc na hordy dzikusów w Polsce, będą się tego wstydzili. Przypomnę im te wszystkie zaniedbania, nad którymi należałoby pracować następne dziesięciolecia, a nawet dłużej.
Dlatego niesprawiedliwe i nieuprawnione wydają mi się zarzuty pewnych ludzi, którzy posądzają mnie o sympatyzowanie z jedną partią polityczną. Nikt z mojej dalszej ani bliższej rodziny przynajmniej od stulecia nie należał do żadnej partii. Ja też. Mam więc do tego prawo.
Pozdrawiam serdecznie.

Bogusław Kaczyński


Warszawa, dn. 19.08.2015

Szanowni Państwo,

Znów jestem pod dużym wrażeniem przemówienia Prezydenta Andrzeja Dudy na obchodach Święta Wojska Polskiego. Świetna dramaturgia przemówienia, wysoko impostowany głos, nienaganna dykcja i urok osobisty – to rzadka cecha wśród naszych polityków. Panie Prezydencie, gratulacje.
Druga część defilady była ogromnym wysiłkiem tysięcy ludzi w mundurach, których na ten dzień wezwano z całej Polski do Warszawy. Oglądałem transmisję w TVN24. Było to całkowite nieporozumienie i zniweczenie wysiłku tylu Żołnierzy i cywilów.
Mam prawo pisać takie krytyczne słowa, gdyż przez niemal 50 lat pracy w Telewizji Polskiej prowadziłem setki „żywych” transmisji wydarzeń w kraju i na świecie. TVN24 powierzyła prowadzenie tej transmisji dziennikarzowi, który nie miał ani pomysłu, ani doświadczenia. Reżyser także. Pokazano nam jedynie fragmenciki przemarszu wojsk, przejazdu sprzętu opancerzonego i przelotu kilkudziesięciu samolotów. Prowadzący zaprosił jako gościa dziennikarza prasy wojskowej, który przez prawie dwie godziny zanudzał nas opowieściami, który sprzęt jakie ma gąsienice i co należy czym prędzej w nim wymienić. A więc lufy, które są stare i zużyte, elektronikę itd. Słabo się robiło od tego wykładu, który powinien odbyć się przy innej okazji i adresowany do innej grupy ludzi.
Taką prestiżową transmisję powinien prowadzić Tomasz Zimoch, który jako jeden z niewielu obecnie, swoim żarem i temperamentem umie porwać i zachwycić widzów. Ginąca dziś w telewizji sztuka i umiejętność!
Ta defilada pokazana w TVN24 nie miała nic wspólnego z potęgą militarną prezentowaną w Nowym Jorku, Moskwie, Londynie, gdzie wydawało się, że ziemia trzęsie się pod stopami przechodzących, jadących i lecących, którzy zdawali się swą potęgą zasłaniać niebo. Do dziś dreszcze przechodzą mi po plecach.
I znów apel do Pana Prezydenta: proszę w przyszłości w każdej dziedzinie otaczać się najwybitniejszymi specjalistami. Naprawdę warto!
Pozdrawiam serdecznie.

Bogusław Kaczyński


Warszawa, dn. 10.08.2015

Szanowni Państwo,

Mimo tropikalnych upałów jakie nawiedziły Polskę postanowiłem napisać kilka słów do Pana Prezydenta RP Andrzeja Dudy.

Szanowny i z nadzieją oczekiwany Panie Prezydencie.
Z wielką satysfakcją, radością i przejęciem oglądałem w telewizji Pana zaprzysiężenie. Jednak największe wrażenie zrobiło na mnie to, że był Pan pierwszym prezydentem, który w swoim orędziu mówił o kulturze narodowej, która w ostatnich latach przeżywa prawdziwą zapaść i wyparta została – już oficjalnie z anten radiowych i telewizyjnych, a także z prasy przez rozrywkę i show-biznes, który promuje amatorszczyznę, dyletantyzm i byle jakie kabarety.
Najmłodsze pokolenia Polaków odcięte zostały zupełnie od kultury. Większość dzieci i młodzieży niewiele wie o najsławniejszym Polaku wszystkich czasów Fryderyku Chopinie. No może poza tym, że jego nazwisko nadano portowi lotniczemu w Warszawie. To smutne, ale nie traćmy nadziei.
Również natychmiastowej ingerencji państwa należałoby oczekiwać dla zespołów pieśni i tańca „Mazowsze” i „Śląsk”. Przez ponad pół wieku swojego istnienia „Mazowsze” pod wodzą Miry Zimińskiej- Sygietyńskiej kilkakrotnie okrążyło glob ziemski i do dziś nazywane jest na świecie „największym ambasadorem kultury polskiej”. Ukazywało ono światu piękno i różnorodność folkloru polskiego, a więc korzenie muzyki Fryderyka Chopina. Przez ostanie lata Zespół oddano we władanie Marszałkowi Województwa Mazowieckiego Adamowi Struzikowi, który nie rozumiejąc delikatności i złożoności Zespołu stosuje wobec niego najróżniejsze restrykcje: zredukował Zespół drastycznie, narzucił zupełnie niefachową dyrekcję, ograniczył finanse i najwyraźniej dąży do jego unicestwienia.
Dlatego proszę Pana Prezydenta o rozważenie możliwości nadania „Mazowszu”, a także „Śląskowi” statusu „Narodowej Instytucji Kultury”. Odbudowane i wzmocnione „Mazowsze” będzie nadal pokazywało światu piękno Polski. Przez dziesiątki lat zwracałem się z prośbą do kolejnych prezydentów i premierów RP. Po wysłuchaniu mojego recitalu słownego przyznawali mi rację i obiecali pomoc, ale żaden nie dotrzymał słowa i nie powrócił do tematu. Mam nadzieję, że Pan Prezydent mnie nie zawiedzie.
Łączę najlepsze życzenia i „trzymam kciuki” za Pana Prezydenta powodzenie, w które bardzo wierzę.

Bogusław Kaczyński


Warszawa, dn. 07.08.2015

Szanowni Państwo,

Mimo tropikalnych upałów cieszę się latem, chociaż martwią mnie już w sprzedaży złote jesienne kwiaty: nagietki, różnobarwne cynie i fioletowe marcinki. Ale radujmy się tym co jest.
Wczoraj przeżyłem kolejne wzruszenia operowe. Kanał telewizyjny Mezzo przedstawił piękną, choć ostatnio rzadko grywaną operę Belliniego „Purytanie” w wykonaniu gwiazd i zespołu Metropolitan Opera w Nowym Jorku, czyli pierwszej operowej sceny świata. Tłumy publiczności owacyjnie przyjmowały spektakl, ja także popadłem w zachwyt. Przypomniała mi się Ada Sari, która w latach dwudziestych śpiewała Purytanów na scenie Opery Królewskiej w Madrycie i odnosiła oszałamiające sukcesy. Nie ma nic cenniejszego jak cieszyć się z sukcesów Rodaka.
Wszyscy w MET byli wspaniali, ale niewątpliwie triumfatorami tej belcantowej partytury byli: zjawiskowa Anna Netrebko i tenor Eric Cutler. Inni tez byli doskonali. Chór i orkiestra także. Świetna była reżyseria i wysmakowane kostiumy. Był to fresk historyczny, jak w czasach Belliniego. Taka włoska muzyka tworzona przez Belliniego w czasach Chopina uskrzydla i uszlachetnia. Szczególnie w czasach, kiedy muzyka poważna zepchnięta została z anten radiowych i telewizyjnych. Jej miejsce zajął show-biznes, który lansuje zazwyczaj skrajną amatorszczyznę i dyletantyzm. Mimo wszystko uzbrojmy się w cierpliwość. Dobre czasy muszą wrócić, skoro w Nowym Jorku, Londynie, Mediolanie, Wiedniu czy w Paryżu tłumy międzynarodowej publiczności nadal oklaskują i wzruszają się Wielką Sztuką stworzoną przez dziesiątki generacji naszych genialnych poprzedników.
Pozdrawiam.

Bogusław Kaczyński


Warszawa, dn. 31.07.2015

Szanowni Państwo,

Dziękuję bardzo za wszystkie podobne do mojej opinie na temat Pałacu Kultury i Nauki. Niecierpliwie czekam na otwarcie odremontowanej Sali Kongresowej, gdzie zamierzam nadal występować z moimi gwiazdami. Wszystkich Państwa serdecznie zapraszam.
Dzisiaj słuchałem w Polskim Radiu (Program II) występu niezwykłego włosko-francuskiego pianisty Aldo Ciccolini. Przez całe swoje niemal dziewięćdziesięcioletnie życie porywał tłumy. Grę jego cechowała z jednej strony perfekcja techniczna, piękny, śpiewny dźwięk, wrażliwość artystyczna i niezwykła kultura interpretacji. Już w dziecięcym wieku rozpoczął studia u ucznia, ucznia Busoniego, potem pozostawał pod kierunkiem Marguerite Long i Alfreda Cortoty. Został triumfatorem prestiżowego Międzynarodowego Konkursu im. Marguerite Long i Jacques'a Thibaud w Paryżu. Odebrano wówczas jego sztukę jako objawienie artystyczne. I tak było do końca życia.
Nie mogę ochłonąć po tym koncercie, gdyż pianistyka Aldo Ciccoliniego była wyjątkowo bliska mojej psychice i wrażliwości. Cieszę się, że zostawił po sobie niemal 100 płyt. Lektura muzyczna na następne lata zapewniona!
Serdecznie pozdrawiam.

Bogusław Kaczyński


Warszawa, dn. 22.07.2015

Szanowni Państwo,

Dzisiaj 60 rocznica otwarcia Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie. Wiem doskonale, że był on symbolem zniewolenia Polski przez radzieckich darczyńców. Pomijając aspekt polityczno-historyczny zdarzenia, który tkwi jak cierń w większości Polaków, Pałac Kultury stał się jednym z symboli powojennej Warszawy i odegrał wielką rolę w wychowaniu kilku pokoleń Polaków. Pomieścił całe wydziały Uniwersytetu Warszawskiego, zapraszał na kąpiel w luksusowym basenie, do udziału w licznych zespołach pieśni i tańca, na różnorodne zajęcia sportowe, do restauracji, kina i do dwóch teatrów o których też nie zapomniano. No i Sala Kongresowa – największa i najpiękniejsza sala widowiskowa (do dzisiaj) w Warszawie, która przez dziesięciolecia była moim artystycznym domem. Siedząc w loży prowadziłem telewizyjne transmisje koncertów takich gwiazd jak chociażby Luciano Pavarotti, któremu bardzo podobała się Sala Kongresowa i mówił, że przypomina widownię Metropolitan Opera w Nowym Jorku. Był to dawny, piękny czas, który mam nadzieję powróci. Dlatego tak niecierpliwie czekam na otwarcie po remoncie Sali Kongresowej i wszystkich Państwa zapraszam. Pozdrawiam.

Bogusław Kaczyński


Warszawa, dn. 10.07.2015

Szanowni Państwo,

W Busku-Zdroju zakończył się XXI Międzynarodowy Festiwal Muzyczny im. Krystyny Jamroz. Mam do tego Festiwalu, jak i do całego Buska wielki sentyment. Przez te wszystkie festiwalowe lata doznałem tam wielu zaszczytów, na czele z honorowym obywatelstwem miasta i zostałem bohaterem „słoneczka Buska” odsłoniętego na deptaku, przed historycznym sanatorium Marconi. Kocham buską publiczność i wiem, że ona też mnie kocha, oklaskuje i adoruje. Dziękuję za to.
Ten rok złym zrządzeniem losu spędziłem w klinice. Teraz powoli wracam do sił. Niestety w Busku nie mogłem być w tym roku obecny i poprowadzić – jak zwykle – Galowego Koncertu, który był zawsze zamknięciem i kulminacją Festiwalu. Obiecuję, że w przyszłym roku pojawię się na Gali i wszystko znów będzie jak dawniej.
W trakcie Festiwalu otrzymałem od Pana Burmistrza i Rady Miejskiej piękny bukiet złotych kwiatów, które są symbolem Buska-Zdroju. Dziękuję bardzo. W ślad za kwiatami nadeszła wielostronicowa korespondencja, która wzruszyła mnie do łez i wywołała falę najpiękniejszych wspomnień. Na pierwszej stronie podpisali ją Przyjaciele: Burmistrz Buska-Zdroju Waldemar Sikora, Dyrektor Artystyczny Festiwalu Artur Jaroń, Dyrektor Buskiego Samorządowego Centrum Kultury Robert Dąbal. Na następnych stronach swoje podpisy dołączyła wspaniała festiwalowa publiczność, mieszkańcy, artyści i dziennikarze, na czele z Alicją Bednarską, Małgorzatą Walewską, córką bohaterki Festiwalu Krystyną Kuźniak i jej małżonkiem Henrykiem, Danutą Parol, fotografikiem Piotrem Kaletą i najwierniejsza z wiernych w przyjaźni – dyrektor ekonomiczny i finansowy Teatru Wielkiego w Warszawie, a później mojej ROMY – Zofia Kowalczyk-Zawadzka. Nie wszystkie nazwiska mogę odczytać, ale czuję ogromne, pulsujące z nich ciepło, które jest mi w tej chwili szczególnie potrzebne.
Nie mogę dalej pisać, bo zbyt się wzruszam, a łzy mi kapią po policzkach.
Ściskam wszystkich serdecznie.
Raz jeszcze dziękuję.

( kliknij w obrazek aby powiększyć )

 

Bogusław Kaczyński


Warszawa, dn. 08.06.2015

Szanowni Państwo,


Dziękuję za wszystkie kwiaty i życzenia. To skutkuje. Kondycja fizyczna poprawia się i powoli wracam do dawnej formy. Oby jak najszybciej.
Każdą wolną chwilę poświęcam pracy nad nowymi książkami oraz słuchaniu i oglądaniu światowych wydarzeń kulturalnych najwyższego lotu. Kilka dni temu powtórnie oglądałem wspaniałe przedstawienie śpiewaków norymberskich zarejestrowane na letnim Glyndebourne Festival. Po zakończeniu tego genialnego dzieła Wagnera, pod każdym względem przedstawionego doskonale, nie mogłem zmrużyć oka do rana. Dziękuję Bogu, że mam w sieci kanały, które specjalizują się w pokazywaniu takich mistrzowskich rarytasów. Szkoda, że nasze telewizje nie wzorują się na Mezzo, tylko opanowane zostały przez hordy amatorów, którzy jeszcze kilka lat temu nie mogliby śpiewać w prowincjonalnej knajpie do przysłowiowego kotleta. Ale wierzę, że wszystko na świecie się zmienia, więc i to ulegnie zmianie, i nadal będziemy przeżywali wzloty geniusza ludzkiego.
Tymczasem pozdrawiam wakacyjnie.

Bogusław Kaczyński


Warszawa, dn. 20.03.2015

Szanowni Państwo,


Po ponad półrocznym leżeniu w łóżku szpitalnym wróciłem wreszcie do domu. Bardzo zmęczony, ale szczęśliwy. Dziękuję wszystkim Państwu, że byliście cały czas ze mną: duszą, sercem i myślami, a często z talerzem pysznego rosołu. Proszę przyjąć ode mnie te trzy symboliczne bratki, które wręczam wszystkim razem i każdemu z osobna. Z głębi serca dziękuję. Sprawdziło się po raz kolejny stare jak świat przysłowie, że PRZYJACIÓŁ POZNAJE SIĘ W BIEDZIE. Ja ich poznałem.
Wielką radość, szczególnie w tak trudnej chwili sprawiło mi pismo od Pani Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego – Pani prof. Małgorzaty Omilanowskiej, za które bardzo serdecznie dziękuję.
Pozdrawiam wiosennie.

Bogusław Kaczyński

 

( kliknij w obrazek aby powiększyć )

 


Warszawa, dn. 11.02.2015

Szanowni Państwo,


Czuję się coraz lepiej i mam nadzieję, że za 2 tygodnie wrócę do domu, co śni mi się po nocach. Ciągle nadchodzą do mnie recenzje książki o Adzie Sari. Bardzo się z tego cieszę. Dzisiaj załączam recenzję pióra naszej znakomitej pisarki, nazywanej ministrem patriotyzmu - Barbary Wachowicz. Piękne słowa, za które bardzo, bardzo dziękuję. Pocieszam się, że już wkrótce wiosna i będę sadził bratki na balkonie i radował się ich widokiem.
Czekajcie na mnie. Pozdrawiam.

Bogusław Kaczyński

"Ada Sari śpiewa pod batutą Bogusława Kaczyńskiego
Biografie Wielkich Polaków. Ich ranga i hierarchia jest bardzo nierówna. Istnieją dziesiątki biografii fantazyjnych, których autorzy wkładają w usta bohaterów domniemane dialogi, kompilują wątki, wymyślają przygody. Ten typ biografii jest całkowicie bezwartościowy. Inny rodzaj – wyjątkowo groźny, to typ biografii zwany trafnie „węszącym”, ich autorzy polują na częstokroć boleśnie nie rozgmatwane sprawy w życiu wielkich, które wara tykać piórem, nader często bardzo słabym.
Wartość biografii może być ogromna – pozwala patrzeć w twarz bohatera nie zastygłą w brązie lecz żywą, myślącą, cierpiącą, działającą. Taką biografią jest znakomita książka Bogusława Kaczyńskiego poświęcona wielkiej gwieździe polskiej sceny operowej – Adzie Sari. Wieloletni trud dokumentacyjny i głęboka erudycja pozwoliła autorowi odtworzyć niezwykłą historię żywota artystki, a także zarysować plastyczny, wiarygodny obraz tamtego świata, klimatu tamtej epoki.
Relacje o życiu Ady Sari wyprowadza Bogusław Kaczyński z gniazda rodzinnego, które wielekroć determinuje ludzkie charaktery i kształtuje ich pasje. Bogusław Kaczyński dotarł do historii losów protoplastów i całej rodziny gwiazdy. Ileż w tej książce nazwisk, faktów, fascynujących zdarzeń, sylwetek wspaniałych ludzi, jakież mnóstwo wiadomości, które wprowadzają nas w świat bajkowej kariery jednej z największych artystek operowej sceny świata. Jej rangę uświadamia nam Bogusław Kaczyński w sposób olśniewający, urzekający i jakże wartościowy. Bo przecież niestety – nasze media nie doceniają wielkości, które ofiarował naszemu narodowi jego niełatwy los i majestat naszej historii.
Bogusław Kaczyński rozwija przed naszymi oczyma tęczową karierę dziewczęcia pochodzącego ze skromnego środowiska, które siłą swego talentu i niezłomnej pracy staje się gwiazdą największych scen świata. Cóż wiedzą na ten temat przeciętni (a może i nieprzeciętni) współcześni Polacy? Onegdaj wspaniałe audycje Bogusława Kaczyńskiego wprowadzały nas w ten zaczarowany świat genialnej muzyki i jej interpretatorów. Dziś niestety tych audycji zabrakło i nic nie jest w stanie zastąpić ich autora.
Godnym najwyższego podziwu jest kalejdoskop zebranych przez Bogusława Kaczyńskiego dokumentów, owoc wielu lat poszukiwań archiwalnych. Są to rewelacyjne recenzje zebrane dosłownie z całego świata od Europy po Amerykę. Są to listy, wspomnienia, refleksje zarówno osób towarzyszących młodości artystki, jak też jej wiekowi dojrzałemu gdy gwiazda opery zmienia się w znamienitego pedagoga. Bogusław Kaczyński zebrał wspomnienia najwybitniejszych uczennic Ady Sari i ofiarował nam rzecz zupełnie niezwykłą – precyzyjny zapis metody pedagogicznej Ady Sari, który jest bezcenny dla każdego ambitnego śpiewaka.
Bogusław Kaczyński zawsze słynął ze swojej błyskotliwej, przykuwającej uwagę narracji. Tak też napisana jest biografia Ady Sari. Ogromnym walorem pozostaje fakt, że autor znał swoją bohaterkę. Pozwala to i nam spojrzeć na nią z bliska – jako nie tylko wielką artystkę ale także kobietę o wielkim sercu, która umiała dzielić się nim. Utrwalił wiele jej wspomnień, które zwierzyła tylko jemu. Opowieść jest ukraszona – jak zwykle u Bogusława Kaczyńskiego – barwną anegdotą i świetną charakterystyką postaci pojawiających się na drodze jego bohaterki. Poznajemy nie tylko żywot Ady Sari ale osobowości i sposób pracy największych gwiazd operowych tamtego świata – dyrygentów, reżyserów, solistów.
Do pięknie wydanej edycji obfitującej w bogactwo materiału ilustracyjnego – imponujący zestaw zdjęć ze wszystkich epok życia Ady Sari dodana jest płyta z nagraniami jej genialnie interpretowanych arii. Dzięki lekturze księgi Bogusława Kaczyńskiego ci wszyscy, którzy nigdy nie mieli szczęścia by głos Ady Sari usłyszeć – czują się jakby zasiadali w salach największych oper świata i napawali się cudownym dźwiękiem głosu jednej z największych solistek wpisanych w dzieje opery.
Bogusław Kaczyński unieśmiertelnił jej postać i dzięki niemu nie milknie jej śpiew.

Barbara Wachowicz"

 


Warszawa, dn. 08.01.2015

Szanowni Państwo

Przebywam nadal w szpitalu i nie mogłem nawet oglądać Koncertu Noworocznego z Wiednia, który komentowałem nieprzerwanie przez 30 lat. Ale byłem duszą i sercem z Państwem.
Dziękuję bardzo za wszystkie niezwykle miłe i pochlebne słowa pod moim adresem przesłane na Facebook. Przypomniało mi się przy tej okazji powiedzenie Marii Callas: „Największy sukces odnoszę nie wtedy kiedy śpiewam premierę Toski czy Normy, ale kiedy publiczność słucha innego, sławnego nawet wykonawcy i przez całe przedstawienie myśli wyłącznie o mnie i o mojej powszechnie podziwianej kreacji”.
Ze łzami w oczach jeszcze raz Państwu dziękuję i pozdrawiam.

Bogusław Kaczyński


Warszawa, dn. 21.12.2014

Szanowni Państwo

Z okazji Świąt Bożego Narodzenia i Nowego Roku ślę Państwu zza szpitalnych murów najlepsze życzenia zdrowia i wszelkiej pomyślności. Mam nadzieję, że w czasie Świąt posłuchacie pięknej muzyki, przeczytacie dobrą książkę i pomyślicie z życzliwością w sercu o Bogusławie Kaczyńskim, który na wigilijną kolację, zamiast karpia i grzybów na siedem sposobów, będzie szprycowany kroplówkami. Dobre i to. 
Pozdrawiam Was świątecznie.

Bogusław Kaczyński

 


Warszawa, dn. 05.12.2014

Szanowni Państwo

 

Wielką radość sprawia mi książka „Ada Sari - kulisy wielkiej sławy”, którą niektórzy nazywają dziełem mojego życia. Publikuję dzisiaj pierwszą recenzję, której autorem jest Sławomir Pietras. Recenzja ta ukazała się w ostatnim numerze „Angory” w dniu 1 grudnia 2014 r. Polecam biografię Ady Sari na prezenty świąteczne. Naprawdę czyta się ją jednym tchem. Książka ta ( z płytą CD ) przedstawia niezwykle barwne życie Wielkiej Śpiewaczki, ale również czasy I połowy XX wieku, w których żyła i święciła triumfy artystyczne. To były czasy! 

Pozdrawiam.
Książka do nabycia w sklepie: www.sklep-boguslaw-kaczynski.pl

 

aby powiększyć recenzję - kliknij w obraz

 


Warszawa, dn. 01.12.2014

Szanowni Państwo

 

W Gazecie "Południe" ukazał się ciekawy wywiad przeprowadzony przez Witolda Matulkę (tenor) ze śpiewaczką operową - Joanną Cortes (sopran). Zachęcam Państwa do zapoznania się z jego treścią: http://www.poludnie.com.pl/kultura/item/264-droga-do-slawy

zdjęcie Joanna Cortes Bogusłąw Kaczyński, Sławomir Pietras

na zdjęciu z Joanna Cortes i Sławomirem Pietrasem po koncercie „Serce dla Serc” w Zabrzu 1992.


Warszawa, dn. 27.11.2014

Szanowni Państwo

Dziękuję bardzo za zainteresowanie stanem mojego zdrowia, za krzepiące życzenia i modlitwy w różnych stronach Polski, a także w sanktuariach zagranicznych. Czuję się już znacznie lepiej, ale przede mną jeszcze długa droga do całkowitego wyleczenia, w które nieustannie wierzę od samego początku. Niecierpliwie czekam chwili, kiedy do Państwa wrócę i będzie tak, jak dawniej. Pozdrawiam Państwa serdecznie i życzę tego, co w życiu najważniejsze, czyli zdrowia.

Bogusław Kaczyński


Maria Krzyszkowska

Warszawa, dn. 12.10.2014

 

Pożegnanie Marii Krzyszkowskiej

 

W ubiegłym tygodniu zmarła jedna z największych polskich artystek XX wieku-Maria Krzyszkowska.
Była czołową tancerką teatrów operowych w Krakowie, w Bytomiu, Poznaniu i w Warszawie (ROMA). Po otwarciu odbudowanego ze zniszczeń wojennych Teatru Wielkiego została tytularną primabaleriną.
Dźwigała przez dziesiątki lat repertuar stołecznej sceny. Po zakończeniu kariery baletowej została mianowana dyrektorem Baletu Teatru Wielkiego. Zbudowała wspaniały zespół na europejskim poziomie, wychowała dziesiątki, jeśli nie setki młodych tancerzy, którzy także przeszli do historii baletu, jak Ewa Głowacka, Barbara Rajska, Jolanta Rybarska, Ireneusz Wiśniewski, Waldemar Wołk-Karaczewski i wielu, wielu innych. 

Jestem pewien, że miną dziesiątki lat, jeśli nie pięćdziesięciolecia, zanim pojawi się tej miary dyrektor baletu, który będzie się tak opiekował młodzieżą, wzniesie zespół na tak niewyobrażalny poziom. W 1994 roku Maria Krzyszkowska została przeze mnie uproszona i objęła w moim Teatrze ROMA dyrekcję baletu, który tworzyła w szybkim czasie. Skompletowała zespół młodych tancerzy z całej Polski i niebawem rozpoczęła wystawianie trudnych baletów klasycznych: Czajkowskiego, Delibesa i innych. Sukces był wielki i już debatowaliśmy poważnie o wystawieniu „Jeziora łabędziego”, ”Sylwid” oraz „Fontanny Bachczyseraju”. 
Po czterech latach Maria Krzyszkowska wróciła znów do Teatru Wielkiego, gdyż władze Warszawy nie chciały utrzymywać tak ambitnego teatru jak ROMA, który zdobył sobie serce publiczności polskiej i europejskiej. Takie widocznie są wyroki losu. Teatr Wielki, co jest zupełnie niepojęte, w żaden sposób nie uczcił Marii Krzyszkowskiej, trumny nie wystawiono nawet na krótki czas w marmurowym hollu na parterze, co się praktykuje w przypadku najwybitniejszych artystów. Na cmentarzu nie było żadnych przemówień, z wyjątkiem bratanicy, która podziękowała uczestnikom pogrzebu.
Nie odezwał się nawet dyrektor Teatru Wielkiego – Waldemar Dąbrowski. Nie było na ceremonii ministra kultury, prezydenta miasta Warszawy, nie odczytano także kondolencji Prezydenta RP i Premiera. Nieobecny był także nowy dyrektor Teatru Wielkiego. No cóż, żyjemy w takich czasach, że rządzących nie obchodzą takie faramuszki i dziedzictwo narodowe!
Żegnam Cię, Mario, Odeszłaś, zabierając do grobu swoją legendę, która będzie żyła również w następnych pokoleniach.
Niech Ci ziemia lekką będzie.

Bogusław Kaczyński


 

Aktualności również na Facebook'u

 

Bogusław Kaczyński na Youtube

Sklep - Wydawnictwa Bogusława Kaczyńskiego

autoportret   aktualności   książki   wywiady   galeria   wywiady   sklep   kontakt

Copyrights © 2014 by okpl 2014